19.01.2018
0

Jak zaplanować swój pierwszy start?

Zawsze gdy robimy coś po raz pierwszy czujemy dreszcz emocji. Nie da się tego uniknąć. Tak samo jest przed startem w swoim Naszych pierwszych zawodach. Obawiamy się, czy dobrze nam pójdzie, martwimy się czy o wszystkim pomyśleliśmy, jaka będzie pogoda, co zjeść itp. Przedstartowa trema potrafi nieźle paraliżować. Człowiek czuje ból w brzuchu i jakiś taki dziwny niepokój. Czy da się go uniknąć lub może złagodzić ten stres?

Jak zaplanować swój pierwszy start?

Plan




Doświadczeni biegacze spisują listę potrzebnych
rzeczy, które  mają ze sobą zabrać na
zawody. Niektórzy wypisują w punktach cały plan, punkt po punkcie co po kolei
mają do wykonania. To dobry pomysł, bo przed startem ze zdenerwowania można
przecież o czymś zapomnieć. Później okaże się, że nie wzięliśmy ze sobą butów
albo nie zjedliśmy śniadania albo że nie zabraliśmy żeli energetycznych. Możemy
zatem spakować się już dzień wcześniej, a nie zostawiać tego na ostatnią
chwilę.




Zająć
myśli




Najgorsze są natrętne wręcz katastroficzne myśli. ,,Co
będzie jeśli spadnie deszcz", ,,byle nie wiał wiatr", ,,co zrobię jak
złapie mnie kolka" - takie zdania często sobie powtarzamy. Jest to
zupełnie niepotrzebne, bo jeśli rzeczywiście coś takiego się stanie, to wpadamy
w przygnębienie i panikę, co może potem odbić się negatywnie na naszym nastroju
i samym biegu. Nie dołujmy się więc zawczasu. Myślmy o czymś przyjemnym. Możemy
wizualizować moment, gdy wbiegamy na metę, wymijamy naszych rywali lub
odbieramy puchar za zajęcie miejsca na pudle. Dobrym pomysłem będzie też
powtarzanie sobie pozytywnie motywującej mantry. Warto po prostu myśleć
pozytywnie. Dobrze jest też próbować się wyciszyć i uspokoić oddech. Na chwilę
można oddalić się gdzieś w ustronne miejsce, żeby przypomnieć sobie wszystkie założenia
taktyczne na bieg i odciąć się od panującego wokół gwaru.




Skupienie
na zadaniu    




Są takie momenty, że zdajemy sobie sprawę jak wiele
rzeczy mamy do zrobienia. Trzeba odebrać pakiet, przypiąć kartkę z numerem startowym
do koszulki, ubrać się, założyć zegarek, zamontować chip na bucie itd. Tego
jest naprawdę dużo, dlatego często się rozpraszamy, przypominając sobie o
kolejnych sprawach, zostawiamy jedno i bierzemy się za drugie. Potem znów
wracamy do przerwanej czynności i denerwujemy się, że nie zdążymy przed
startem. Warto więc skupić się na każdej rzeczy i wykonać ją do końca. Przez chwilę
się zastanowić nad następną sprawą i ją również całkowicie zrealizować.  




Owczy
pęd




Podczas rozgrzewki przed startem słyszymy wiele
cennych rad od bardziej doświadczonych biegaczy. Są one na pewno bardzo
użyteczne i potrzebne, ale… nie w tym momencie. Zmieniając swoje założenia co
do tempa i taktyki biegu możemy pobiec zbyt szybko i zakwasić mięśnie. Zmęczymy
się i przez resztę dystansu będziemy cierpieć i modlić się o to, by tylko
dobiec do mety. Rad warto słuchać, jednak lepiej jest pobiec zgodnie z
wcześniejszymi założeniami. Rozsądek trzeba też zachować zaraz po starcie.
Emocje i euforia powodują, że razem z innymi wyrywamy do przodu nie kontrolując
tempa. Udziela nam się atmosfera sportowego święta i ogólny entuzjazm. Jednak,
gdy się nie opamiętamy, to po pierwszym kilometrze poczujemy, że za szybko
zaczęliśmy. Możemy osłabnąć i potem ciężko będzie wejść na właściwe tempo. Warto
zatem trzymać się wcześniejszych założeń.




Radość
z biegania



Przed
samym startem nie ma już sensu się niczym denerwować. Jeżeli mamy obawy, czy
dobrze nam pójdzie, to warto przypomnieć sobie, że przecież solidnie
wykonaliśmy plan treningowy i teraz tylko to wszystko należy powtórzyć. Dobrze
jest się koncentrować, jednak bez wewnętrznego napięcia. Dla rozluźnienia można
porozmawiać z innymi biegaczami, pośmiać się, pożartować. Warto zapamiętać te chwile,
a potem celebrować bieg. Bieganie ma nam przede wszystkim sprawiać radość.
Wynik jest ważny, jednak pamiętajmy że jesteśmy tu dlatego, bo lubimy bieganie
i całą otoczkę zawodów. Warto się tym cieszyć! 

 

Zobacz również

04.04.2018
0

jakis tekst z ;)

Dodane komentarze